Autyzmnews.pl

Informacje, badania, aktualności o autyzmie

Badania nad autyzmem

Maskowanie autystyczne to powód, dla którego nie mam przyjaciół » NeuroClastic

Maskowanie autystyczne to powód, dla którego nie mam przyjaciół » NeuroClastic


W bardzo młodym wieku nauczyłem się ciężkiej lekcji, nad którą wciąż pracuję. Dowiedziałem się, że jeśli chcę, aby ludzie mnie lubili, chcieli spędzać ze mną czas i być moim przyjacielem, musiałem całkowicie ukryć swoje zainteresowania i to, kim naprawdę jestem jako osoba.

Już w podstawówce zacząłem zdawać sobie sprawę, że ludzie są zniechęceni moimi zachowaniami, tym, jak głośny potrafię być, lub ile mam energii. Swobodne i intensywne mówienie o moich zainteresowaniach sprawiło, że uznano mnie za dziwaka, dziwaka itp.

Próbowałam łączyć się dzieląc zainteresowania, rozmawiać o rzeczach, które mnie uszczęśliwiały i które mnie pasjonowały. Niezależnie od tego, czy była to moja ulubiona książka, którą czytałem niezliczoną ilość razy, czy program telewizyjny, który chciałem odtworzyć, aby pokazać, jak zabawna była ta scena, mój sposób na relacje był „za dużo”.

Tak się komunikuję i tak komunikuję się od dziecka. Jednak świat nauczył mnie, że powinienem się tego wstydzić. Jego zakręcony oraz dziwny zachowywać się jak postacie na ekranie. Moim sposobem komunikowania moich zainteresowań było dziwny.

Tego nauczyło mnie społeczeństwo i moi rówieśnicy. Ludzie jasno powiedzieli, że odgrywanie różnych rzeczy jako formy komunikacji jest dziwne i zniechęcające dla innych.

Dopiero w drugiej klasie gimnazjum poskładałem kawałki w całość i zdałem sobie sprawę, dlaczego nie mam przyjaciół. To dlatego, że byłam ja. A jeśli chciałem, żeby ludzie mnie lubili lub chcieli ze mną rozmawiać, musiałem się „stonować” i zachowywać jak wszyscy, żeby się dopasować.

I to mnie przeraziło.

Robię to do dziś. Są rzeczy, które muszę zrobić, aby czuć się komfortowo, a które ignoruję, aby inni mogli wygodniej przebywać wokół mnie. Nie denerwować ludzi. Być uprzejmym.”

Nienawidzę bezpośredniego kontaktu wzrokowego z innymi. Spojrzenie w oczy obcej osobie może być fizycznie bolesne, ale robię to, ponieważ jest to „społecznie akceptowalne” zajęcie.

Czasami muszę krzyczeć, wydawać dźwięki lub pozwolić moim rękom i nogom szaleć, aby pozbyć się przytłaczającej energii z mojego ciała, ale nie mogę, ponieważ jestem w miejscu publicznym lub w rodzinie i byłoby to „dziwne” gdybym to zrobił. Więc pozwalam tej energii budować, aż jestem wyczerpany fizycznie i emocjonalnie.

Ogólnie rzecz biorąc, głośne dźwięki są bolesne do słuchania, a jeśli naraz wydarza się zbyt wiele dźwięków, to tak, jakby ktoś wbijał mi w uszy lodowe zdjęcia i uderzał młotkiem w mój mózg. Chcę po prostu krzyczeć lub zakrywać uszy, żeby to przestać, ale robienie tego spowoduje osądzanie lub śmiech.

Więc teraz nauczyłem się odcinać i opuszczać świat na jakiś czas.

Muszę odciąć się od mojego autentycznego ja, aby poradzić sobie z ekstremalnym stresem, jaki odczuwa mój umysł, gdy jestem nadmiernie pobudzony i nie jestem w stanie wyrazić tego tak, jak tego potrzebuję.

Ogólnie maskowanie może być dla mnie bardzo bolesne. Ciągłe udawanie i cenzurowanie każdego słowa, działania, ruchu ciała jest tak wyczerpujące i bolesne. A jednak ludzie zastanawiają się, dlaczego potrzebuję czasu na naładowanie się po dniu spędzonym w towarzystwie innych.

Mimo to maskowanie stało się dla mnie normą.

Walczę z odwróceniem nawyków, których nauczyłem się w dzieciństwie. Nie mam przyjaciół i nie jestem pewien, czy nie mam przyjaciół z wyboru, czy też przekonałem siebie, że nikt nie będzie chciał być moim przyjacielem, bo czasami jestem dziwny i „za dużo”.

Maskowałem się od tak dawna, że ​​udało mi się oszukać wszystkich, by myśleli, że jestem „normalny”, nawet do tego stopnia, że ​​wyszkoleni psychologowie nie wierzą mi, kiedy mówię, że jestem autystyczny. Mam na myśli: „Nawiązujesz świetny kontakt wzrokowy i tak dobrze się komunikujesz!” Nigdy nie zapomnę tych słów wypowiedzianych przez mojego poprzedniego terapeutę.

Funkcjonowałem „normalnie” i zachowywałem się „normalnie” dla niej, więc muszę być w porządku, prawda? Nigdy nie pomyślała, że ​​od dziecka uczyłam się maskować swoje zachowania i maniery. Pomimo przebywania w otoczeniu, w którym przypuszczam, że jestem pełną, autentyczną sobą, nadal nie mogę zburzyć tych murów i zachowywać się jak ja z obawy przed oceną.

Kiedy wchodzę do gabinetu lekarza lub innego specjalisty, wchodzę w to, co nazywam „trybem super grzeczności”, w którym postępuję zgodnie z określoną rutyną, którą wykonałem na podstawie moich obserwacji neurotypów, aby być „uprzejmym” w profesjonalnym otoczeniu. Nawiązuj kontakt wzrokowy, trzymaj ręce na kolanach, kiwaj głową, aby pokazać zainteresowanie tym, co mówią, i mów tylko wtedy, gdy jest to właściwe. To jak kołowrotek grający w mojej głowie, formacja różnych zachowań, których się nauczyłem i skategoryzowałem dla różnych sytuacji.

To naprawdę nie ja.

To nigdy nie byłem ja.

I nigdy nie będzie.

To bardzo szkodliwe, że muszę cały czas udawać. Tak bardzo traumatyczne.

Moje doświadczenia doprowadziły mnie do odkrycia: osoby neurotypowe nie są zbyt miłe dla tych, którzy nie mieszczą się w swojej bańce. Jeśli nie jesteś idealnym przykładem dla wszystkich innych, społeczeństwo będzie cię wykluczać i nazywać dziwakiem.

Jeśli masz dziwne zachowania i zainteresowania, jesteś widowiskiem, z którego można się śmiać, kolejną komedią dla neurotypów, która wyśmiewa ich różnice. Stwarza wstyd. Ludzie nie zdają sobie sprawy, jak okrutne mogą być ich słowa i czyny.

A może tak robią i po prostu ich to nie obchodzi.

Najnowsze posty Faith Vance (widzieć wszystko)



Źródło

Udostępnij