Autyzmnews.pl

Informacje, badania, aktualności o autyzmie

Badania nad autyzmem

Czego sztuka i ojcostwo nauczyły mnie o autyzmie

Czego sztuka i ojcostwo nauczyły mnie o autyzmie


Autor: Dennis Procopio

„Dennis, proszę po prostu wsiadaj do tego jebanego samochodu”.

To była moja matka, błagająca swojego 9-letniego syna, aby usiadł w samochodzie przyjaciela, który miał pogniecione aksamitne siedzenia. Nie zrobiłbym tego. Nie mogłem. To było…. nie do zniesienia.

Ponieważ sama zdiagnozowano u niej listę diagnoz klinicznych, w tym zaburzenie osobowości typu borderline (BPD) – które, jak teraz zdaję sobie sprawę, było najprawdopodobniej błędnie zdiagnozowanym autyzmem – zwykle była dość wrażliwa na moje dziwactwa i dziwactwa. W tym momencie jednak przeraziła się, że moje niespełnienie oczekiwań społecznych wyróżnia ją, więc skierowała swój intensywny niepokój na mnie. „Den, po prostu usiądź w samochodzie! PROSZĘ!” A im bardziej jęczałem, że nie mogę, tym bardziej widocznie się zachwiała. To była bardzo podobna sytuacja z beczką prochu. W końcu jej koleżanka zasugerowała, żebym usiadła na ręczniku, co było świetnym pomysłem, który łagodził nasz kryzys aksamitnego siedzenia.

Moja mama była osobą kreatywną. Pomysłodawca. Zawsze pisała lub szkicowała pomysły na rzeczy, które mogła zrobić: ubrania, zabawki, meble…. była bardzo osobą projektową. Z perspektywy czasu zdaję sobie sprawę, że te projekty były częścią jej ogólnej strategii radzenia sobie; nadmiernie skupiała się na twórczych przedsięwzięciach jako sposobie samoregulacji.

Ja sam byłem dzieckiem lat 70-tych i 80-tych, to naturalnie spłynęło do mnie. Nie było internetu (a poza tym byliśmy biedni), więc od najmłodszych lat nauczyłem się bawić przy pomocy prostych narzędzi….. papier, długopisy, flamastry, sznurek, gumki, patyczki, klej itp. znaczna część mojej młodości w trybie twórczym, rozwijająca zarówno elementarne uznanie dla podstawowych praw rzeczy fizycznych, jak i głębsze uznanie dla medytacji; w końcu spędź wystarczająco dużo czasu robiąc wszystko w ciszy, a nieuchronnie odkryjesz moc medytacji.

Moje dzieciństwo było niestety trochę traumatyczne. Doszło do przemocy fizycznej ze strony członków rodziny, wykorzystywania seksualnego ze strony drapieżników spoza rodziny, biedy, niestabilności sytuacyjnej, nadużywania substancji itp. Ostatnim razem, kiedy policzyłem, liczba szkół, do których uczęszczałem – w tym dwie uczelnie – wyniosła 24. dużo, oczywiście.

Rysowanie stało się moją rzeczą. To było coś, co robiłem cały czas, wszędzie i gdziekolwiek. Miałem albo szkicownik, albo udało mi się znaleźć papier i długopis. Żyłem na moich rysunkach tak, jak dzisiejsze dzieci żyją w swoich telefonach. Na zajęciach rysowałem. Gdyby nauczyciel prosił mnie o robienie notatek, a nie rysowanie, recytowałam wszystko, co przed chwilą usłyszałam, powiedziane dosłownie, po czym – z wyrazem podziwu – zachęcały mnie do powrotu do rysowania. Wcześnie zdobyłem licencję artystyczną. To było moje zrzeczenie się normalności. Dostałem przepustkę na robienie rzeczy po swojemu, bo byłem inny.

Zawsze zakładałem, że ta różnica wynika z tego, że (a) byłem osobą, która przeżyła traumę; oraz (b) byłem kreatywny. Nigdy nie przyszło mi do głowy, że mogę być autystyczna (chociaż „żart” był często wypowiadany, że jestem autystyczny, tak właśnie brzmi słowo „artystyka” wypowiedziane z ciężkim akcentem New Yawk).

Ukończyłem szkołę średnią w Nowym Jorku w wieku 17 lat. Mieszkałem nielegalnie w przyczepie obok domu mojego kierowcy autobusu; Żyłem jako wyemancypowany nieletni, bez wsparcia ze strony rodziców ani dalszej rodziny. Nie byłem uciekinierem. Byłbym zachwycony wsparciem od każdego, kto chciałby je zaoferować. To się po prostu nie zdarzyło – a życie toczy się dalej – więc szlifowałem kilka różnych prac, odrabiałem pracę w szkole i ukończyłem szkołę jako najlepszy w klasie. Ponadto otrzymałem pełne stypendium Związku Coopera na rzecz Rozwoju Nauki i Sztuki, co jest dość prestiżowe i stanowiło ważny punkt zwrotny w moim życiu. Poczułem, że zmierzam w kierunku mojego celu, otoczony przez ludzi podobnych do mnie w jakiś nieuchwytny sposób.

Szybko do przodu: uczęszczałem do kilku uczelni jako student sztuki, a stamtąd wyruszyłem na szaloną przejażdżkę kolejką górską, próbując nauczyć się żyć jako młody dorosły, popełniając mnóstwo błędów społecznych, które sprawiły, że moja codzienna egzystencja była prawie nie do opanowania. Kiedy moja szalona jazda w końcu zwolniła, a turbulencje ustabilizowały się na tyle, że mogłem wieść względnie stabilne życie, właśnie w Nowej Anglii podjąłem pracę jako instruktor sztuki. Temu doświadczeniu przypisuję wiele moich osobistych sukcesów.

Nauczanie sztuki było mi znane, ponieważ mieszkałem w szkole (szkołach), a nauczyciele byli moimi prawdziwymi rodzicami we wszystkich intencjach i celach. Zajęcia, które prowadziłem, obejmowały zajęcia w otwartym studiu dla nastolatków po kursy rysunku i malarstwa dla dorosłych. Szybko dowiedziałem się, że nauczanie sztuki polegało mniej na przekazywaniu wiedzy technicznej (to znaczy, każdy może nauczyć się renderowania), a bardziej na pomaganiu uczniom w przezwyciężaniu autodestrukcyjnych skryptów. Bali się kreatywności. Obawiali się spontaniczności lub – nie daj Boże – improwizacji. Brakowało im twórczej pewności siebie i tłumili swoje twórcze głosy. Odkryłem, że moim zadaniem było ich zachęcanie. Aby zapewnić ich, że ich sposób widzenia i wyrażania się jest słuszny.

Znowu szybko do 2022. Jestem ojcem 12-latka z autyzmem, który również ma karłowatość achondroplazji.

W ciągu 12 lat, kiedy Bennett był na tym świecie, wiele się nauczyłem o tym, jak manifestuje się u niego autyzm. Jego mama i ja wiele się dowiedzieliśmy o wyzwaniach, z jakimi borykają się rodzice w obronie dzieci niepełnosprawnych… a ona pracuje w prawie oświatowym w naszym okręgu; więc jeśli uderzamy w ściany, nie wyobrażam sobie, przez co przechodzą inni rodzice. W rzeczywistości nasze doświadczenia były tak frustrujące, że w desperacji dołączyłem do internetowej grupy wsparcia prowadzonej przez dorosłych z autyzmem, specjalnie w celu pytań terenowych dla neurotypowych rodziców dzieci z autyzmem.

I zgadnij, co dzieje się dalej w mojej historii?

W wieku 51 lat – czyli na początku tego roku – ojciec nauczył się w bardzo żmudnym procesie, że w rzeczywistości jest autystyczny.

I mam na myśli BARDZO autystyczny, choć w żaden sposób nieporównywalny ze stereotypowym i szczerze krótkowzrocznym obrazem autyzmu, jaki przedstawił nam Hollywood, Rainman najbardziej zapada w pamięć. Fascynującą częścią tego odkrycia był pełny audyt systemu, który przeprowadziłem, zmieniając całe moje życie i zastępując stare etykiety nowymi. Kiedyś byłem tylko „kreatywnym”, „ocalałym z traumy” i mniej uprzejmymi opisami „niezrównoważonym” lub nawet po prostu „szalony”, teraz rozumiem, że jestem neuroróżnorodny i spędziłem większą część mojego życia na maskowaniu się. sposób na dopasowanie się. Moment AHA!, którego doświadczyłem, był niewiarygodny i naprawdę pomaga mi zrozumieć nie tylko mojego syna, ale także moich klientów w profesjonalnej przestrzeni, w której działam.

Kiedy uczyłem sztuki, zdałem sobie sprawę, że mam pasję do mentoringu. Teraz mieszkam w San Diego w Kalifornii i prowadzę odnoszący sukcesy biznes – Man-UP! Life Coaching – mentoring mężczyzn, którzy potajemnie zmagają się z dorosłością, a także wykorzystanie ich twórczego głosu w sposób umożliwiający im optymalne doświadczenie życiowe. Pod wieloma względami ci faceci się maskują; i jak każdy z nas, który maskuje się ze strachu przed osądem lub ostracyzmem społecznym, prowadzą życie, które jest nie do zniesienia i wydaje się nie do utrzymania. Wielu moich klientów to faceci, którzy są krytykowani za brak kontaktu ze swoimi uczuciami lub brak empatii dla innych. Rozważ ten fragment wpisu z Wikipedii na temat Aleksytymii (powszechny współwarunek dla niektórych z nas w spektrum):

„Trudności z rozpoznawaniem i mówieniem o swoich emocjach pojawiają się na poziomie subklinicznym u mężczyzn, którzy przystosowują się do kulturowych pojęć męskości (takich jak myślenie, że smutek jest emocją kobiecą). Niektórzy badacze nazywają to normatywną aleksytymią u mężczyzn”.

Więc gdybym miał przekuć cały ten artykuł w wartość dodaną dla czytelnika – swego rodzaju TLDR – myślę, że główne wnioski byłyby następujące:

Byłem dzieciakiem, który nie zdawał sobie sprawy, że jest autystyczny, wychowywany przez mamę, która również nie zdawała sobie sprawy, że jest autystyczna (sama wychowywana przez mamę, o której od tamtej pory wywnioskowałem, że jest autystyczna).

Jakoś udało mi się trafić na szkołę artystyczną, pomimo niesamowitych komplikacji sytuacyjnych.

Szkoła artystyczna doprowadziła do nauczania sztuki, gdzie uczyłem ludzi nie tylko rysować, ale także być sobą.

Jestem teraz ojcem dziecka z autyzmem, które łatwiej wychowuję dzięki niedawnemu odkryciu, że faktycznie jestem autystyczny (co sprawia, że ​​nasz związek ma dynamikę „każdy-jeden ucz-ucz”).

I wreszcie, jako odnoszący sukcesy Life Coach for Men, „sekretny sos” do uczenia facetów, jak „MAN-UP!” nie chodzi o forsowanie agendy macho, a bardziej o odwagę, by być innym, nawet jeśli ta podatność jest przerażająca.

W swojej kultowej książce Martwa natura z dzięciołemTom Robbins pisze: „Nigdy nie jest za późno na szczęśliwe dzieciństwo”. Jako 51-letni tata-artysta z autyzmem zarabiający na życie trenerem mężczyzn i mieszkający w raju w południowej Kalifornii, nie mogę się z tym bardziej zgodzić.

Dennis Procopio

Dennis Procopio jest założycielem i głównym trenerem w Man-UP! Coaching życiowy (MULC). Założony prawie dziesięć lat temu MULC był odpowiedzią Dennisa na pytanie, przed którym stajemy wszyscy jako mężczyźni: „Jakie jest moje DLACZEGO?” Wykorzystując swoje doświadczenia zarówno jako edukator, jak i osoba, która przeżyła traumę, Dennis rozpoczął praktykę coachingową dla mężczyzn, stosując to, co nazywa „podejściem Bro Coach®”. Jego metodologia coachingowa obejmuje elementy tradycyjnej terapii, pouczającego coachingu i wyraźnie brakującego czynnika — Braterskiej Miłości — aby pomóc mężczyznom osiągnąć optymalne samopoczucie i cele w zakresie samodoskonalenia we wszystkich aspektach ich życia.

Dennis mieszka w San Diego w Kalifornii, gdzie lubi być ojcem swojego 12-letniego syna Bennetta z autyzmem achondroplastycznym, który codziennie pomaga mamie i tacie uczyć się więcej na temat autyzmu. Są to bezcenne lekcje, ponieważ mama pracuje w prawie oświatowym, a tata niedawno odkrył własną diagnozę autyzmu w wieku 51 lat.

.



Źródło

Udostępnij