Autyzmnews.pl

Informacje, badania, aktualności o autyzmie

Badania nad autyzmem

Porady „prawdziwego autyzmu” od prawdziwego specjalisty z autyzmem — przewodnik po autyzmie dla osoby myślącej

Porady „prawdziwego autyzmu” od prawdziwego specjalisty z autyzmem — przewodnik po autyzmie dla osoby myślącej


Chcę porozmawiać o ludziach, którzy upierają się, że „prawdziwy autyzm” to rzecz, i którzy wędrują, mówiąc takie rzeczy jak:

„Ci ludzie z autyzmem, którzy sprzeciwiają się skrajnej kontroli dzieci z autyzmem – nie mają pojęcia, jak wygląda prawdziwe dziecko z autyzmem i jak wiele szkód mogą wyrządzić sobie i innym – jesteśmy tylko mili”.

To dwa oddzielne poziomy myślenia antyautystycznego i chcę ostrożnie omówić fałszywą lub mylącą historię (narrację) stojącą za każdym z nich.

Weźmy najpierw ten, który mówi, że dzieci ranią siebie lub innych, więc trzeba powstrzymać.

Po raz pierwszy zacząłem pracować z autystycznymi dziećmi, młodzieżą i dorosłymi na początku lat 90-tych.

Teraz zbliża się 30 lat później.

Liczba osób z autyzmem, które kiedykolwiek mnie zaatakowały?

Nic.

Ile osób z autyzmem musiałem powstrzymać/umieścić w odosobnieniu?

Nic. Dziwne, prawda.

Nie musiałem umieszczać żadnego w wyściełanej celi. Nie musiałem nosić żadnej odzieży ochronnej.

W niektórych ustawieniach otrzymywałem alarmy, aby w razie potrzeby wezwać oddział szturmowy (moje określenie na nie). Nigdy tego nie potrzebowałem.

Co się dzieje? Nie jestem supermocarstwem. Po prostu zwykła autystyczna mama. Więc co się tutaj dzieje?

Krok 1 jest to, że mogę uzyskać dostęp do przestrzeni tylko wtedy, gdy jest ona dostępna dla autyzmu. W przeciwnym razie mój mózg może się przeciążyć i mieć zdarzenie mózgowe. Więc spotykam je tylko w miejscach, z którymi oboje możemy sobie poradzić.

Krok 2 to moja postawa. Naprawdę, naprawdę nie mogę się doczekać spotkania z osobami z autyzmem. Niech będą autystyczni, mówią autystycznie, poruszają się autystycznie. Stim: trzepanie, kołysanie, kręcenie, ustawianie w jednej linii, cokolwiek na nie działa, o ile oczywiście nie powoduje to kontuzji.

Kiedy ich spotykam, jestem tak neutralny, cichy i powolny, jak to tylko możliwe. Myślałem o zminimalizowaniu perfum, psychodelicznych wzorów na ubraniach itp. Myślałem o cichym poruszaniu się. Zaoferowałem łagodny uśmiech i autentyczne autystyczne powitanie, wolne od kontaktu wzrokowego i przytłoczenia. Proszę o pozwolenie na wprowadzenie się do ich przestrzeni osobistej i przebywanie tam jak najmniej czasu. Nie dotykam ich rzeczy bez ich zgody i cały czas będę się bał o to i delikatnie oddam ich rzeczy w odpowiednim czasie.

Spotykam sobie równego. Drugi człowiek. Ktoś, kto przeżywa ciężkie chwile. Kogoś, kto ma do czynienia z traumatycznymi sprawami i potrzebuje przestrzeni, by znów zaufać, by znów się wyleczyć. Jestem tam, żeby naprawdę słuchać, naprawdę się uczyć.

Na pewno mam naturalną przewagę. Sam jestem autystyczny i spędziłem całe życie w autystycznych przestrzeniach, w domu, z przyjaciółmi iw kulturze, w której prowadziliśmy naszą rodzinną firmę. Ale widzę nieautystycznych ludzi, którzy przeszli trening o niskim poziomie pobudzenia, odpowiednio uwzględniający traumę, którzy są również wspaniali.

Podam anonimowy przykład tego, jak postawa zespołu/członka rodziny stanowi prawie 100% różnicy: udałem się na miejsce, aby spotkać się z młodą osobą, która znajdowała się w bardzo bezpiecznym pokoju izolacyjnym z dużą ilością personelu przydzielonego do „kontroli” ich.

Dostałem alarmy i szkolenie i opowiedziałem wszystko o kamerach i oddziałach szturmowych (inny termin, którego użyłem dla tych absurdalnych, ogromnych drużyn, które pojawiają się nagle, by powalić ludzi na ziemię).

Wzruszyłem ramionami.

Świetnie się bawiłem z młodą osobą. Delikatna rozmowa. Dużo uśmiechu. Był z nami opiekun.

Delikatny, miły, przyjazny. Wspaniale.

Potem nastąpiła zmiana personelu, a jego obowiązki przejął inny pracownik opieki.

Młoda osoba i ja zamarliśmy. Natychmiast.

Gone był delikatny, miły i przyjazny. Wchodzi pan: „Ja dowodzę i nie dawaj mi żadnych bzdur!”.

To była niezwykła transformacja, a wpływ był równie niezwykły. Jednostka nie musiała nawet mówić.

Współpraca zniknęła.

Komunikacja zniknęła.

Zaufanie zniknęło.

Zbyt często zespoły powodują „zachowanie”, za które obwiniają autyzm. Często to ich własne podejście wymaga zmiany. Zapasy ludzi, krępowanie ich, zamykanie ich, zabieranie ich rzeczy, domaganie się „zgodności”. Nic dziwnego, że ludzie reagują strachem, desperacją.

Dlatego pracuję z zespołami szkolącymi personel, jak się zrelaksować i być spokojną i delikatną obecnością. I dlaczego polecam zespoły oferujące podejścia o niskim pobudzeniu, które dążą do zmniejszenia lub usunięcia wszelkich ograniczeń/odosobnienia z naszego życia.

Więc… to elementy tego, czym moje podejście do naszych uroczych autystycznych ludzi różni się od podejścia „oddziału uderzeniowego”.

Po drugie, zastanówmy się teraz nad stosunkiem do autystycznych konsultantów doradczych takich jak ja.

„Osoby z autyzmem, które mogą być doradcami, nie mają żadnego wglądu w stan osób z »prawdziwym autyzmem«”.

„Doradca autystyczny może stać się tak samo niestabilny jak pacjent – ​​potrzebujesz odpowiednich zespołów, a nie takich, które „wyjeżdżają z torów”, eh.”

Ta historia, ta narracja powoduje, że ich młodzi ludzie przeżywają kryzys. Taka postawa jest powodem, dla którego tak się dzieje.

Niektóre zespoły nigdy nie myślą o nas jako o bliźnich, członkach zespołu, z którymi mogą się skonsultować. Myślą o nas jak o dzikich zwierzętach w zoo. Często stoi za tym ich własna niepewność, brak dobrego, nowoczesnego szkolenia i brak zrozumienia.

Czasami, niestety, stoją za tym pieniądze, od kilku organizacji zapłaciły zapierającą dech w piersiach fortunę, aby skutecznie umieścić młodego człowieka w celi i wymyślić (lub sprowokować) powody, by go tam trzymać. Każdy, kto myśli, że świat jest pełen życzliwych ludzi, którzy nigdy by tego nie zrobili, musi się zastanowić.

Kiedy mówię o ekstremistycznych podejściach behawiorystycznych, które przetrzymują takie dzieci i młodzież w niewoli, wyczerpując ich i łamiąc, nie robię tego, ponieważ jestem osobą bez pojęcia lub rozrabiam.

Robię to, ponieważ zespoły muszą zmienić swoje rozumienie, swoją narrację.

Jestem tylko jednym z wielu fantastycznych doradców, trenerów i konsultantów autystycznych działających w tej dziedzinie. Tak wielu jest wykwalifikowanych, ubezpieczonych, przeszkolonych w zakresie ochrony i ma doskonałe osiągnięcia. Inni profesjonaliści i zespoły nigdy nie mogą podkopywać naszej pracy.

Jest też strasznie wielu sojuszników, którzy przeszli nowoczesne szkolenie, pracują z nami i są doskonałymi ludźmi. Dziękuję im za pracę, którą wykonują, próbując rozmontować myślenie „wsadzić ich do celi / wymusić zgodność”, które trwało od dziesięcioleci.

Czy nie mam racji, aby naciskać na zmiany? Nie. Raport Wspólnego Komitetu Praw Człowieka Parlamentu Wielkiej Brytanii potępia:

„…przerażająca rzeczywistość” warunków i leczenia, w których wielu młodych ludzi z trudnościami w uczeniu się i autyzmem jest przetrzymywanych w szpitalach zdrowia psychicznego, „zadając straszne cierpienie zatrzymanym i powodując udrękę ich zrozpaczonych rodzin”

Więc nie, nie kupuję bajki, która mówi: „Zrobiliśmy to ludziom z autyzmem, bo inaczej będzie niebezpieczeństwo”. Nie muszę też tolerować podważania wiedzy na temat autyzmu.

Pracujący z my, ludzie z autyzmem, to jedyna droga naprzód, jako mądrzy przewodnicy do życia z autyzmem i jako droga do znaczącej i autentycznej jakości życia i pełnych praw dla osób z autyzmem.



Źródło

Udostępnij