Autyzmnews.pl

Informacje, badania, aktualności o autyzmie

Aktualności

Uciekli z Holandii z autystycznym synem. „Chodziło o to, żeby byli wolni w Polsce”

Uciekli z Holandii z autystycznym synem. „Chodziło o to, żeby byli wolni w Polsce”


– Państwo polskie zdecydowało, że ani nie wyda obywateli Rosji oraz Australii władzom holenderskim, a jednocześnie sąd nie zdecydował się na to, by wykonać orzeczenie sądu holenderskiego o tym, żeby Martin, ośmioletnie dziecko, zostało wydane do Holandii – powiedział minister Wójcik podczas wtorkowej konferencji prasowej w Ministerstwie Sprawiedliwości. W spotkaniu z mediami wzięli udział państwo Hertog wraz z synem.

 

– Dziękuję wszystkim osobom, które brały udział w pomocy tej rodzinie. Chodziło o to, żeby ci ludzie byli wolni w Polsce, żeby mogli tu razem mieszkać. Specjalnie dziś pokazujemy państwu, że dziecko jest szczęśliwe pomimo tego, że jest dzieckiem, u którego stwierdzono autyzm – dodał.

 

„Z całą mocą się zaangażowaliśmy”

 

Mecenas Bartosz Lewandowski, pełnomocnik rodziny Hertog, powiedział, że walka o możliwość pozostania 8-letniego Martina z rodzicami w Polsce była jednym z najtrudniejszych postępowań, z jakimi się zmagał.

 

– Nie wątpiliśmy, że dobro małego Martina będzie zachowane tylko i wyłącznie z rodzicami, dlatego z cała mocą się zaangażowaliśmy – dodał adwokat. Podkreślił, że „Holandia nie odpuściła rodzicom, co jest sytuacją skandaliczną, sprzeczną z prawami człowieka”.

 

ZOBACZ: Uciekli do Polski z autystycznym synem. Sąd zdecydował o przymusowym wydaniu chłopca Holendrom

 

Lewandowski podziękował prokuraturze za wsparcie. – Zaangażowanie prokuratury w tych wszystkich sprawach było nie bez znaczenia. Prokuratura działała bardzo aktywnie, wspólnie z nami, pełnomocnikami – dodał. Wyrazy uznania mecenas skierował także do sędziów, którzy zdecydowali o pozostawieniu chłopca pod opieką rodziców, a także o nieuwzględnieniu Europejskiego Nakazu Aresztowania, wydanego za rodzicami Martina. – To są sędziowie, którzy chronią prawa człowieka – podkreślił.

 

Prokuratorowi Generalnemu Zbigniewowi Ziobro i wiceministrowi Wójcikowi podziękował także Conrad Hertog. – Jesteśmy bardzo szczęśliwi z powodu decyzji, którą podjął sąd. Martin też jest szczęśliwy – powiedział.

Oddzielony po donosie sąsiada 

Minister Wójcik podkreślał, że w tej sprawie prokuratura kierowała się „tylko i wyłącznie dobrem dziecka”. „A dobrem dziecka jest to, żeby było ono ze swoimi rodzicami” – podkreślił. Przypomniał, że chłopiec został oddzielony od rodziny na skutek donosu sąsiada.

 

Historia sięga lutego 2018 r., kiedy holenderska opieka społeczna otrzymała anonim od jednego z sąsiadów, który słyszał krzyki dziecka i zwrócił uwagę na niepokojące symptomy, świadczące w jego opinii o tym, że w domu państwa den Hertog źle się dzieje.

 

ZOBACZ: Jugendamt odebrał dziecko Polakom. To zabrali je ze szpitala i uciekli z Niemiec

 

Dziecko zostało odebrane z rodzinnego domu i umieszczone najpierw w pieczy zastępczej, a potem w placówce opiekuńczej. Rodzice od samego początku walczyli o dziecko, wskazując, że ich syn ma bardzo ciężkie zaburzenia rozwojowe i powinien być bezwzględnie poddany terapii, nawet jeżeli jest odseparowany od swoich rodziców. W czerwcu ub.r. małżeństwo zabrało syna i przyjechało z Holandii do Polski.

 

„Zgodnie z niderlandzkim prawem takie działanie rozpatrywane jest jako uprowadzenie dziecka zagrożone karą do 9 lat pozbawienia wolności. Rodzice złożyli wniosek o przyznanie im azylu w Polsce oraz o nieuznawanie postanowień sądów niderlandzkich. Uznali bowiem, że państwo polskie zagwarantuje im przestrzeganie wartości rodzinnych i stworzy możliwość zapewnienia dziecku dalszego rozwoju” – informowała następnie prokuratura.

„Skrajnie nieludzkie i barbarzyńskie”

W grudniu ub.r. Sąd Rejonowy dla m.st. Warszawy zadecydował o przymusowym odebraniu Martina jego rodzicom i wydaniu dziecka organizacji opiekuńczej z Holandii. W lutym tego roku wykonanie orzeczenia zostało jednak wstrzymane. Na posiedzeniu niejawnym 22 lutego warszawski Sąd Okręgowy przychylił się do wniosku o nieuznawanie postanowień sądów niderlandzkich – chodzi o postanowienia dotyczące umieszczenia Martina w ośrodku opiekuńczym oraz pozbawienia jego rodziców władzy rodzicielskiej.

 

Wcześniej, postanowieniem z 21 września ubiegłego roku, sąd odmówił przekazania rodziców małoletniego, argumentując m.in., że „władze holenderskie działały z rażącym pogwałceniem wszelkich uznanych na szczeblu międzynarodowym standardów psychologicznych w tego typu sprawach”.

 

ZOBACZ: Ojciec wywalczył opiekę nad synami odebranymi pijanej matce

 

„Nie wymaga nawet żadnej specjalistycznej wiedzy psychologicznej czy medycznej stwierdzenie, że każde dziecko, a w szczególności dziecko autystyczne, wymaga przede wszystkim miłości rodzicielskiej, spokoju i poczucia bezpieczeństwa, które zapewnić mu mogą rodzice, a w szczególności matka, przebywając wspólnie w domowym zaciszu. Tego rodzaju postępowanie określić należy jako skrajnie nieludzkie i barbarzyńskie” – uznał wówczas Sąd Okręgowy.





Źródło artykułu

Udostępnij