Autyzmnews.pl

Informacje, badania, aktualności o autyzmie

Badania nad autyzmem

Moje wyznanie o autyzmie: Uwielbiam poddawać się kwarantannie

Moje wyznanie o autyzmie: Uwielbiam poddawać się kwarantannie


Mam na imię Angel, a to jest moje wyznanie na temat autyzmu.

By Angel Nikki Mann

Uwielbiałam poddawać się kwarantannie.

Teraz zanim się zdenerwujesz, proszę zrozum, że nie mówię, że lubię Covida.

Kiedy po raz pierwszy zacząłem słyszeć o „koronawirusie”, ja, jak wielu ludzi, byłem zaniepokojony. Właśnie zaczęłam pracować w centrum opieki nad dziećmi. Kiedy ktoś zaczyna pracować z dziećmi, zazwyczaj przez kilka miesięcy łapie każdą chorobę … każde przeziębienie, każdą grypę, każdy przypadek anginy.

W końcu większość ludzi buduje silny system odpornościowy. Ja jeszcze nie osiągnąłem tego etapu. Byłam pewna, że złapię tę tajemniczą chorobę. Przynajmniej kilka razy w tygodniu spędzałem czas z moją starszą ciotką i wujkiem. Moja ciotka, która przeżyła raka płuc, nie ma połowy płuca. Gdybym złapał tę chorobę, nie wiedząc o tym i przekazał ją jej, byłoby to śmiertelne.

Pewnego popołudnia mój współpracownik wbiegł do mojej klasy, wykrzykując: „Zamykają teraz wszystkie szkoły! Wysyłają wszystkie dzieci do domu!”

Nasze centrum opieki nad dziećmi mieściło się w szkole średniej. Opiekowaliśmy się dziećmi uczniów i pracowników tej dzielnicy szkolnej. Założyliśmy, że kiedy szkoły zostaną zamknięte, nasze centrum również zostanie zamknięte.

Byliśmy w błędzie. Władze zadeklarowały, że centra opieki nad dziećmi mogą pozostać otwarte, aby zapewnić opiekę dzieciom pracowników najemnych.

Żaden z rodziców dzieci w naszym centrum nie był pracownikiem najemnym. Byli to nauczyciele i studenci. Teraz zostali poddani kwarantannie w domu. Mimo to wielu z nich nadal podrzucało swoje niemowlęta i maluchy. Tymczasem wiadomości i media społecznościowe były wypełnione historiami i obrazami horrorów z Covid.

Więc kiedy moje centrum w końcu zamknęli … nie dlatego, że dyrektorzy martwili się o zdrowie swoich pracowników, ale dlatego, że nie było wystarczająco dużo dzieci uczęszczających już … . Byłam szczęśliwa! Chciałam zaszyć się w moim mieszkaniu z moimi zwierzętami i przeczekać to wszystko.

Podczas gdy większość ludzi lamentowała nad tym, jak przetrwają kilka tygodni w izolacji, ja czułem się tak, jakby to był moment, na który ćwiczyłem przez całe życie!

Miałam kilku przyjaciół, z którymi widywałam się od czasu do czasu, i pracę wolontariusza, którą uwielbiałam. Ale przez większość czasu cieszyłam się z możliwości nieopuszczania mojego mieszkania. Świat zewnętrzny był tak surowy. Przebywanie wśród innych ludzi było wyczerpujące. Zwykle w weekendy ledwo miałam energię, żeby wstać z łóżka, nie mówiąc już o pójściu do sklepu spożywczego, posprzątaniu mieszkania czy prowadzeniu aktywnego życia towarzyskiego.

A teraz … teraz mogłam zostać w domu przez cały dzień bez poczucia winy! Teraz ludzie, którzy zostali w domu, byli bohaterami, podczas gdy ludzie, którzy nalegali na spotkania towarzyskie, byli wyrzutkami. Teraz nikt nie pytał mnie, co planuję robić w weekend. A co ja planowałem robić? Nic!

Już miałem moje artykuły spożywcze dostarczane przez większość czasu, aby uniknąć nadmiernej stymulacji sklepu spożywczego. Ale teraz nie musiałem panikować, kiedy dostawca zapukał do moich drzwi. Nie musiałem się martwić, próbując się do nich uśmiechnąć i nawiązać pogawędkę. Po prostu porzucali zakupy przed moimi drzwiami, a kiedy było już czysto, otwierałam drzwi i zabierałam torby.

Na początku próbowałam ustrukturyzować swoje dni. Autystyczna strona mojego mózgu uwielbia strukturę. Stworzyłem dla siebie wizualny harmonogram, który obejmował sprzątanie domu, ćwiczenia i próbę nauki hiszpańskiego. Strona ADHD mojego mózgu zbuntowała się i wkrótce osiadłem w bardziej zrelaksowanej rutynie budzenia się i przeglądania Internetu. Musiałem wychodzić na zewnątrz kilka razy dziennie na spacer z psem, ale ulice były teraz ciche i rzadko kogoś widziałem. Codziennie dzwoniłem do rodziców i czasami pisałem SMS-y do cioci. Na tym kończyło się moje życie towarzyskie.

Pewnego dnia przypomniałam sobie, jak kiedyś lubiłam malować kamienie, a potem chować je w przypadkowych miejscach w mieście. Zaczęłam zbierać kamienie podczas moich spacerów i malować je moimi akrylowymi markerami. Później zostawiałam je na chodnikach i w parku, aby inni mogli je znaleźć.

Widziałem kilka TikToksów na Facebooku i pomyślałem, że fajnie byłoby zrobić kilka filmików o moim malowaniu skał. Zrobiłem też kilka filmików o autyzmie. Zacząłem chodzić na czaty na żywo na Tiktok i odkryłem, że rozmowa z innymi była niesamowicie łatwa, kiedy ludzie, do których „mówiłem” nie mogli mnie usłyszeć. Nagle miałem prawdziwych przyjaciół … tak jakby.

Oglądaliśmy i komentowaliśmy nawzajem swoje filmy, i spędzaliśmy godziny na czatach na żywo, wpisując nasze najskrytsze myśli i uczucia. Ten rodzaj spotkań towarzyskich nie był męczący. Wielu ludzi, których poznałam, było również neurodywersyjnych i zbudowaliśmy kulturę akceptacji i wsparcia. Powiedziałam im nawet, że jestem aseksualna, czego nigdy wcześniej nie powiedziałam nikomu na głos.

Kwarantanna zaczęła się od dwóch tygodni. Potem były to cztery tygodnie. Potem tygodnie rozciągnęły się w miesiące. Rozgościłem się w moim nowym życiu. Z łatwością mógłbym pozostać na kwarantannie do końca roku. Gdyby rząd kiedykolwiek zdecydował się przyznać nagrody dla najlepszych kwarantannowców, z pewnością bym je zdobył.

Reszta świata jednak z niecierpliwością czekała na powrót do normalności. Pod koniec sierpnia moje centrum opieki nad dziećmi zostało ponownie otwarte, a ja zostałam ponownie wypchnięta w świat. Dziwnie się czułam, nosząc maskę przez cały dzień w pracy. Utrzymywanie dzieci w odległości sześciu stóp od siebie i od siebie było zadaniem niemożliwym do wykonania. Kiedy nadszedł wrzesień, a szkoła nie zaczęła się osobiście, w budynku panowała niesamowita cisza. Nie mogłyśmy już zabierać dzieci do parku, więc przemierzałyśmy z nimi puste korytarze liceum, czując się jak ocalałe z apokalipsy. Świat był teraz taki inny.

Ja też byłam inna. Rozumiałem więcej o sobie. Miałem teraz przyjaciół, którzy byli outsiderami jak ja, którzy wiedzieli, jak to jest być obcym na własnej planecie. Niektóre z tych internetowych znajomości przerodziły się w prawdziwe przyjaźnie, ponieważ kilku z nas odkryło, że mieszkamy w tym samym hrabstwie.

Nadal czuję się wyczerpany po pracy każdego dnia, zdrenowany przez zbyt wiele interakcji z innymi. Ale teraz piszę więcej, tworzę więcej sztuki i mówię bardziej otwarcie o moim autyzmie i aseksualności. Czasami w weekendy spędzam czas z przyjaciółmi i dobrze się bawię, co było dla mnie bardzo rzadkie przed kwarantanną.

Jeśli kiedykolwiek będziemy musieli ponownie poddać się kwarantannie, będę gotowa. Z radością zrobiłabym to wszystko jeszcze raz.

Angel Nikki Mann

Angel Nicki określa siebie jako neurodiverse, wyjaśniając, że dwie z jej diagnoz to autyzm i ADHD. Dorastając, zawsze wiedziała, że jest inna, nawet zanim dowiedziała się dokładnie dlaczego. Nauczyła się czytać i pisać wcześniej niż inni w jej wieku, a umiejętności te stały się dla niej częstą rozrywką. Angel miała problemy z nawiązywaniem przyjaźni w szkole, więc dużo czasu spędzała samotnie w swoim pokoju, czytając książki i pisząc własne historie. Teraz, gdy jest już dorosła, Angel stara się pisać historie, które wysyłają dzieciom dwa przesłania. Po pierwsze, bycie innym jest powodem do dumy. Po drugie, ważne jest, aby być miłym dla innych, nawet jeśli są inni niż ty. Przeczytaj więcej o Nikki tutaj.



Źródło

Udostępnij