Autyzmnews.pl

Informacje, badania, aktualności o autyzmie

Badania nad autyzmem

Dlaczego osoby autystyczne są zmuszane do dostosowywania się do kultury neurotypowej?

Dlaczego osoby autystyczne są zmuszane do dostosowywania się do kultury neurotypowej?


Refleksje na temat mojego doświadczenia z dostępnością w programie teatralnym dla praktykantów w Williamstown

By Anton Spivack

W 2009 roku jeden z moich pisarskich mentorów zasugerował mi, abym ubiegał się o stypendium poprzez VSA, która co roku umożliwia dwóm do czterech niepełnosprawnych aktorów wzięcie udziału w programie praktyk na Williamstown Theatre Festival. VSA jest międzynarodową organizacją założoną przez Jean Kennedy Smith, która zajmuje się sztuką i niepełnosprawnością. Program praktyk jest pomyślany jako pomost między teatrem edukacyjnym a profesjonalnym.

Jako aktor ze spektrum autyzmu postanowiłem spróbować i ku mojemu zdumieniu dostałem się, więc spędziłem dwa miesiące w Williamstown wśród innych młodych aktorów, biorąc udział w zajęciach z improwizacji i pomagając w rekwizytorni. To było ogólnie dobre doświadczenie, ponieważ mogłem pracować za kulisami, a nawet uczestniczyć w przedstawieniach, a także nawiązać kontakty z innymi praktykantami i aktorami.

Jednak dwie rzeczy, które najbardziej zapadły mi w pamięć nie są tym, co można nazwać pozytywnym.

Jednym z wydarzeń była Noc Praktykantów, podczas której praktykanci mogli wystawiać krótkie sztuki. Wybrałem scenę z mojej sztuki Mixed Messagesw którym doradca akademicki grozi studentowi z zespołem Aspergera wydaleniem z uczelni.

Oparłem tę sztukę bezpośrednio na własnych doświadczeniach, ponieważ college, do którego uczęszczałem, bardzo lewicowy, gdzie do nauczycieli zwracało się po imieniu, nie wiedział o zaburzeniach ze spektrum autyzmu. Reżyser i producent, inni praktykanci w programie, powtarzali, że chcieliby, aby doradca był bardziej sympatyczny, więc przerobiłem tę scenę kilka razy, ale wciąż nie byli zadowoleni. Chcieli, żeby doradca wiedział o Aspergerze i chciał pomóc, tylko miał związane ręce, żeby był, jak to określili, „częścią rozwiązania zamiast częścią problemu”.

Kiedy zwróciłem uwagę, że to co mieli na myśli nie było tym czego doświadczyłem, powiedzieli, że to było lata temu i ludzie są teraz bardziej świadomi autyzmu. Kazali mi i innemu aktorowi improwizować sceny oparte na tym założeniu i napisali nowy scenariusz oparty na tych scenach, które uznałem za zbyt melodramatyczne, więc użyli tych scen w dosłownym brzmieniu.

Kiedy zwróciłem uwagę na to, że nie było tam żadnej prawdziwej struktury ani konfliktu, powiedzieli „konflikt nie jest konieczny, realizm jest.” Jeśli chodzi o moje obawy, że ich wersja w zasadzie uczyniła doradcę bohaterem, a neurodywergentnego studenta „innym”, co w ogóle nie było tym, co miałem na myśli, twierdzili, że chcieli „zrównoważyć” konflikt, aby było to „bardziej przystępne” dla neurotypowych.

Co mieli na myśli mówiąc o „większej dostępności?” Czy był tam płot z drutu kolczastego trzymający NT z dala od teatru? NT mają swoją własną perspektywę, dlaczego ja mam umniejszać swoją?

Więc skończyło się na tym, że musiałem iść ze scenariuszem, którego nie napisałem ani nie zatwierdziłem.

Mój ojciec nalegał, żebym po prostu poszedł razem i nie wypadł jako trudny do pracy, wskazując, jak często on, sam kompozytor, często musiał iść na kompromisy. Różnice twórcze to jedno – to bolączka każdego pisarza, że wkładasz w swoją pracę serce i duszę, a jakiś ważniak za biurkiem wyrywa ci je. Czymś zupełnie innym jest wzięcie doświadczenia marginalizowanej grupy i zastąpienie go doświadczeniem kultury dominującej, aby publiczność nie musiała identyfikować się z „innym”.

Jednak mój ojciec, będąc z mentalności „weź najlepsze, zostaw resztę” (jak dealerzy samochodowi i polityczni spin doktorzy) powtarzał, żeby nie poruszać tego tematu. Zamiast tego skupił się na tym, że dostałem swoją pracę zaprezentowaną w Williamstown. Jakby nie przyszło mu do głowy, że 1) to było tylko drobne wydarzenie i 2) to, co pokazano, nie było moją pracą.

Przedstawienie poszło dobrze i publiczności się podobało. Po festiwalu, kiedy wprowadziłem ich zmiany do następnego szkicu, mój ojciec, który czytał go jako pierwszy, przeczytał scenę i nalegał, żebym ją zmienił z powrotem. Więc te błyskotliwe pomysły wcale nie były takie błyskotliwe. Kiedy zwróciłem na to uwagę, ich odpowiedź była w stylu „chcieliśmy tylko pomóc, przykro nam, że wam się nie podobało”, tak jakby nie zrobili nic złego.

Drugą rzeczą, którą pamiętam, było to, że zapisałem się na zajęcia z Viewpoints. Po kilku zajęciach poinformowano mnie, że nie będę mógł więcej uczęszczać na zajęcia, ponieważ niektóre z kobiet na zajęciach wpadły na pomysł, że je podrywam.

Szczerze mówiąc nie miałam pojęcia (i nadal nie mam), kto miał ze mną problem lub co robiłam, tylko to, że musiałam przegapić zajęcia, bo ktoś odniósł złe wrażenie na mój temat. Moja mama, tancerka, upierała się, że to nic wielkiego, bo ona nie ma dobrego zdania o Viewpoints. Taka postawa nie zmniejszyła jednak cierpienia związanego z wykluczeniem mnie bez wysłuchania.

W ciągu dwunastu lat, które upłynęły od mojego pobytu w Williamstown, ten pierwszy incydent już się nie powtórzył. Jeśli chodzi o drugi, to zdarzał się on przez całe moje życie, nawet do dziś, a moje wysiłki, by zostać zrozumianym, kończyły się niepowodzeniem.

Nie chcę wyjść na niewdzięcznika, wiem, że mam szczęście być częścią prestiżowej letniej imprezy teatralnej. Mam inne historie z tego okresu, wiele szczęśliwych.

Mówię tylko, że jako osoba ze spektrum autyzmu, czuję, że nie byłem tak dobrze zakwaterowany, jak mógłbym być.

Anton Spivack

Anton Spivack jest rodowitym nowojorczykiem, który pisze, działa, śpiewa i rysuje komiksy. Posiada licencjat z teatru z Bard College w Simon’s Rock, występował również z grupą komedii skeczowej MONKEYS TYPING SHAKESPEARE, a od dwóch lat jest członkiem EPIC Players, gdzie grał główne role w The Tempest i The Little Prince. Anton napisał sztukę Mixed Messages, która przez lata doczekała się kilku czytań. Jest również autorem pełnometrażowego musicalu, BURSZTYNOWY KRYSZTAŁ, ze swoim ojcem, muzykiem Larrym Spivackiem, i pracują nad kolejnym, Let Down your Hair!, na podstawie „Roszpunka. Przeczytaj więcej o Antonie tutaj.



Źródło

Udostępnij